Kliknij tutaj --> 🦏 nikt nie odwiedza tego kraju
Tomasz Krzyżak PAPIEŻ FRANCISZEK. Wypowiedź papieża wzbudziła duże zainteresowanie w jego ojczyźnie. Pisała o niej argentyńska prasa, a także portal religijny „Il Sismografo”. Zinterpretowano ją jednoznacznie: Franciszek nie zamierza odwiedzać swojego kraju. Podkreślano przy tym, że nie był w Argentynie od czasu swojego
Decyzją rządu, 31.10 oraz 1.11 i 2.11, zamknięte są cmentarze. To kolejny krok w walce z pandemią koronawirusa. Zdaniem premiera, ograniczenia musiały zostać wprowadzone, by nie dopuścić do zwiększenia liczby zakażeń w kraju. Nie było ani aut, ani pieszych. Na ul. Staszica był tylko jeden punkt, w którym można było kupić
W 2022 roku Chorwację odwiedziło już ponad milion Polaków - podała Chorwacka Wspólnota Turystyczna. Jak dodano, Polacy są czwartym narodem najchętniej przyjeżdżającym do tego kraju
Ryanair do 8 kwietnia zawiesza wszystkie loty do Włoch z powodu kwarantanny w terenie całego kraju. Wizz Air nie będzie tam latał co namniej do 3 kwietnia, od 12 marca rezygnuje też z
Krytykują ją naukowcy, ekolodzy, lokalna społeczność i turyści – rocznie Kosowo odwiedza ponad 20 tys. osób. – To jedyny taki ośrodek w Polsce i jeden z dwóch w Europie.
Site De Rencontre Dans Le Doubs. Sekretarz obrony USA Lloyd Austin wezwał Rosję do zakończenie wojny na Ukrainie. Przebywający z wizytą w Kijowie szef Pentagonu podkreślił, że to Moskwa rozpoczęła konflikt i to ona jest przeszkodą na drodze do jego pokojowego uregulowania. - Nasze stanowisko jest niezmienne. Potępiamy aneksję Krymu, wzywamy Rosję do zakończenia wojny na wschodzie Ukrainy, do zakończenia destabilizujących działań na Morzu Czarnym i wzdłuż granic z Ukrainą oraz do powstrzymania cyberataków na USA i naszych partnerów - oświadczył Austin podczas konferencji prasowej z ukraińskim ministrem obrony Andrijem Taranem. - Mówmy otwarcie, Rosja rozpoczęła tę wojnę i Rosja jest przeszkodą na drodze pokojowego uregulowania - dodał szef Pentagonu. Jak zapewnił, USA będą robić wszystko, by wspierać Ukrainę w rozwoju jej możliwości obronnych. Poinformował przy tym, że od 2014 roku USA przeznaczyły ponad 2,5 mld dolarów dla sił zbrojnych Ukrainy, dla obrony integralności terytorialnej tego kraju. Nikt nie ma prawa ingerować w ukraińskie aspiracje Austin zaznaczył, że żadna trzecia strona nie ma prawa weta w sprawie ukraińskich aspiracji wstąpienia do NATO, a Kijów ma prawo decydować o swojej przyszłości bez zewnętrznych ingerencji. Odpowiedział w ten sposób na pytanie o stanowisko w tej sprawie Rosji, która oceniła przystąpienie Ukrainy do NATO jako „najgorszy scenariusz”. Taran podkreślił, że Ukraina nie ma żadnych wątpliwości co do wsparcia ze strony USA i uznał, że porównywanie stosunków amerykańsko-ukraińskich i amerykańsko-afgańskich jest nieodpowiednie. Zaznaczył, że Ukraina oczekuje, iż USA nadal będą wspierać jej niepodległość, integralność terytorialną i będą powstrzymywać Rosję przed dalszą agresją. Austin odwiedza europejskich sojuszników To drugie spotkanie ministrów Austina i Tarana w ostatnim czasie; poprzednio rozmawiali we wrześniu w Waszyngtonie. Szef Pentagonu rozpoczął w niedzielę podróż do Europy. Przed spotkaniem ministrów państw NATO odwiedza Gruzję, Ukrainę i Rumunię, by - jak przekazał resort obrony USA - zapewnić sojuszników i partnerów o zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych w obronę ich suwerenności w obliczu rosyjskiej destabilizacji. We wtorek Austin ma jeszcze spotkać się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Źródło: PAP
Polish Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese English Synonyms Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese Ukrainian These examples may contain rude words based on your search. These examples may contain colloquial words based on your search. nobody visits No one visits Nie mamy godzin odwiedziń, ale jego nikt nie odwiedza. We do not have visiting hours, but nobody visits him... Dlaczego nikt nie odwiedza wszystkich tych grobów? Nikt nie odwiedza tego pokoju poza służbą, a ja zajmę go na godzinę. No one visits this room except the servants, and I've claimed it for the hour. Nikt nie odwiedza komnat rady o tej godzinie w nocy! No one visits the council chambers at this hour of the night. Dlaczego nikt nie odwiedza wszystkie te groby? Jednak fakt, że najbardziej wpływowa kobieta świata jedzie do kraju, którego "nikt nie odwiedza" jest mołdawskim sukcesem. However, the fact that the most powerful woman of the world goes to the country, which "nobody visits" is a Moldavian success. Może inny pacjent będzie chciał. Ktoś, kogo nikt nie odwiedza. Maybe another patient would like them... someone who has no visitors. Jest tu stary człowiek z Alzheimerem, którego nikt nie odwiedza. Mieszka z matką, podszywa się pod gwiazdę, pisze przewodnik po wyspie, której nikt nie odwiedza. Still living with your mum, pretending to be a movie star, writing a guidebook about an island no one will ever visit. Najbardziej bezpiecznym miejscem jest takie którego nikt nie odwiedza Inni gondolierzy, oni mnie tu postawili, ale nikt nie odwiedza. The other gondolieri, they put me here, but nobody visit. Dlaczego nikt nie odwiedza mnie w domu? Cała historia dzieje się w ostatnim motelu w kosmosie, którego od wielu lat nikt nie odwiedza. The entire story takes place in the last motel in the Universe: a forgotten place that no one has visited for many years. Mój ojciec często mawiał Najbardziej bezpiecznym miejscem jest takie którego nikt nie odwiedza My dad always told me that the best place to hide... is the last place they would expect. Wszędzie są nie tylko porzucone dzieci, ale również opuszczeni ludzie w podeszłym wieku, których nikt nie odwiedza, których nikt nie kocha... Jak można wyjść z tego negatywnego doświadczenia, opuszczenia, braku miłości? All around us, there are not only abandoned children, but also abandoned elderly persons, who have no one to visit them, to show them affection... How do you overcome this negative experience of being abandoned, of not being loved? No results found for this meaning. Results: 16. Exact: 16. Elapsed time: 50 ms. Documents Corporate solutions Conjugation Synonyms Grammar Check Help & about Word index: 1-300, 301-600, 601-900Expression index: 1-400, 401-800, 801-1200Phrase index: 1-400, 401-800, 801-1200
Po pierwszym dniu pełnim negatywnych niespodzianek, na teren Sunrise Festival w sobotę można było udać się ze sceptycznym nastawieniem. Jednak to drugi dzień wydarzenia był jedynym, który w pełni się wyprzedał. Wszystko dzięki lineupowi, który swoją różnorodnością oraz ilością ikonicznych aliasów przyciągnął tłumy. Nic dziwnego – głównym kąskiem dla wielu był David Guetta, a inne sceny sygnowane rozpoznawalnymi nazwiskami i markami miały również swoich entuzjastów. Jednak czy muzyka przyćmiła sprawy organizacyjne? Czy było lepiej niż w piątek? Mamy na ten temat wiele do no, bądźmy poważni. Zacznijmy od White Stage, gdzie organizatorzy zauważyli pewien błąd, mogący być kluczowy trzeciego dnia festiwalowego. Graniczące z nią miasteczko namiotowe, a właściwie jego gastronomiczna część stała się dodatkowym elementem festiwalu, dostępnym dla każdego uczestnika. Zyskany teren nie dość, że pozwolił house’owej przestrzeni na zgromadzenie większej ilości uczestników, to dał nowe miejsce do odpoczynku. Można było usiąść w jednym z budynków, coś zjeść z oferty danego miejsca lub sąsiadujących foodtracków. Wszystko to w towarzystwie selekcji Martina Solveiga i jego muzycznych Red Stage, która zaprezentowała się z o wiele lepszej strony niż w piątek. Teamy zagranicznych gwiazd pokazały, jak sobie radzić z potencjałem głównej sceny. Pomimo tego, że animacje przygotowane dla Sunrise Festival robiły wrażenie, to ich powtarzalność (pomimo różnorodności i dużej ilości projektów) już drugiego dnia weteranom Reda mogła kłuć w oczy. Niektórzy muzycy w tle seta mieli dość proste wizualizacje, przez co były jedynie niewadzącym dodatkiem do serwowanej selekcji, wpisujący się w ich branding. Jednak wizualne show przygotowane przez Alesso czy Davida Guettę pokazały pod tym względem światową towarzyszyły wyświetlane na całej przestrzeni projekty, które idealnie wpisywały się w prezentowany materiał. Wiadomo, wymaga to wcześniejszego wyreżyserowania koncertu, przez co wytrwali fani śledzący każdy ruch Alessandro mogą powiedzieć “ale to już było”. Jednak pełnowymiarowe tło pod między innymi współpracę z Katy Perry, animowane wersje grafik stworzonych na potrzeby ostatnich wydań, czy gwiazdy na czarnym tle przy “Under Control”. Zupełnie inny poziom. Za to zespół wizualny ikony francuskiej sceny postawił na grę świateł. Dynamicznie przechodzące błyski na całej szerokości sceny, przy tym z subtelnie ustawionymi animacjami w tle. Robiło to robotę!Na pozostałych scenach zmian nie było zbyt wiele, odsyłamy więc do naszej relacji z piątku. W skrócie – było naprawdę poprzedniej relacji niezbyt wspominaliśmy o samej publice podczas występów. Sobota była jednak w całości wyprzedana, stąd można było się spodziewać zupełnie innego poziomu i wyższej frekwencji. Pierwsze wrażenie po przekroczeniu barierek było zgoła odmienne od tego, co można było zobaczyć w poprzednim dniu. Przechadzając się w okolicach sceny Red, w okolicach godziny 20:00 można było odnieść wrażenie, że ilość bawiących się osób była porównywalnie duża do piątkowych występów Ownbossa czy Sikdope’a. Był to dobry wstęp i zapowiedź tego, co będzie się działo w ciągu nadchodzących paru od głównej sceny – skupiska ludzi można było zauważyć dosłownie na każdym kroku. Na szczęście nie miało to przełożenia na ogromne kolejki przy strefach gastronomicznych, co miało miejsce poprzedniego dnia. Zdecydowanie poprawiono logistykę oraz zarządzanie zamówieniami, przez co z odpowiednim wyczuciem czasu, duża część osób nie czekało na napoje więcej niż 10 minut. Przykładowo – niedługo po secie Davida Guetty, gdzie główną scenę opuściła duża fala tłumu, po 15 minutach oczekiwania można było dostać poprawiona rzecz czekała na nas na wyjściu z imprezy. W piątek brama była otwarta tylko częściowo, co mogło powodować zatory. Na szczęście drugiego dnia imprezy wyjście było zdecydowanie szerzej toalety nadal wyglądały tak, jakby przeszło przez nie potężne tornado. Jednak jest to głównie wina niekulturalnych uczestników, którzy nie zważali na to, aby zachować czystość po załatwieniu swoich potrzeb. Na plus z pewnością fakt, że była większa ilość papieru toaletowego. Niemniej przydałoby się, aby ktoś raz na czas robił “rundkę ze ścierą”.Potężny ściskMając na myśli potężny ścisk, porównujemy drugi dzień z pierwszym. Nie jest zaskoczeniem ogromny tłum, który zaczął się formować przy końcówce seta Lucas’a & Steve’a. Jeśli ktoś liczył na dobre miejsce przy setach Alesso i Davida Guetty, to najlepszym wyjściem było zaklepanie sobie miejsca w okolicach połowy seta wcześniej wspomnianego duetu. Gdy za decki zasiąść miał Alesso, tłum jeszcze bardziej się powiększał, przez co łatwe zdobycie dobrego miejsca było stanowczo utrudnione. Nie było to jednak tak problematyczne, jak przy krótkiej przerwie pomiędzy setami Szweda oraz Francuza. Z każdą minutą coraz więcej osób próbowało się przeciskać, aby być jak najbliżej barierek. Gdy set Davida rozpoczął się na dobre, ścisk w środku tłumu był tak duży, że momentami ledwo można było unieść ręce. Jednak – na całe szczęście – nie było tak przez całą długość występu Francuza. Wiele osób skupiało się na dobrej zabawie przy selekcji twórcy “Titanium”, którego remix wywołał ogromną dawkę energii już na samym starcie dobrej zabawyZ dziwną jak na festiwalową publikę spotkaliśmy się podczas setów Alesso oraz Lucas & Steve. Kilka osób stojących mniej więcej w środku tłumu, zdecydowała się świecić latarkami w telefonie w odwrotną stronę niż do sceny. Domyślamy się, że mogli oni szukać swoich pozostałych znajomych w tłumie, jednak takie działanie trwające dłużej niż minuta czy kilka może irytować. Co za tym idzie, niektóre osoby, które chciały patrzeć w stronę sceny, bądź po prostu mieć jakąś pamiątkę z występu, mogły zadowolić się jedynie ogromnym blaskiem flasha. Odbiegając od robienia zdjęć czy nagrywania filmików – w dużym natłoku publiczności ciężko było zmienić swoje miejsce, a całkowite wyjście z tłumu zajmuje dobre kilka minut. Sprawia to, że takie zachowania tylko mogą denerwować i nieświadomie skupiać naszą się, jednoczmy się, po to jest muzyka. Jednak podczas dużych skupisk ludzi trzeba też szanować innych. Każdy inaczej przeżywa występy. Jedni przychodzą na set aby wyszaleć się, ciągle skacząc czy tańcząc ze znajomymi, inni dają ponieść się wyobraźni i odpływają w inny świat w jednym miejscu, a co po niektórzy chce mieć co wspominać oglądając nagrany materiał. Jest to kolejny moment potwierdzający to, że polska publika musi dużo się nauczyć pod względem bez przyczyny sobota była jedynym wyprzedanym dniem Sunrise. To 23 lipca na głównej scenie zaprezentowały się jedne z największych nazwisk EDMu na świecie. Nie zabrakło też polskich artystów, którzy otrzymali duże wsparcie od publiki. Potwierdziła to ilość osób od pierwszych chwil działania Red Stage. Przed największymi kąskami tej edycji, dobrą rozgrzewkę zaserwował nam Mave. Polak grał przede wszystkim rozpoznawalne przez festiwalową publikę utwory czy mashupy, które rozpalały serca uczestników. EMDI podtrzymał dobrą passę młodszego kolegi, dając popis w postaci solidnego seta z dużą dawką energii i ciekawych jednak czas na czołowych postaci future house’u w postaci duetu Lucas & Steve. Panowie pokazali, czym jest dobra zabawa przy pozytywnie natchnionych utworach. Nie zabrakło tam największych hitów jak “Alien” czy “Perfect”, które grane było zarówno w oryginale, jak i klubowych wersjach. Bardzo ciekawym momentem było zagranie utworu “Source”. Głównie z tego powodu, iż Holendrzy za każdym razem gdy serwują ten kawałek na różnych festiwalach, mają podczas niego pewną tradycję. Jest nią włączenie latarek w telefonach i wspólna zabawa światłem. Jednak nie tylko typowo elektroniczną muzyką człowiek powtórzyli ikoniczny moment, który miał miejsce kilka lat temu w Trzciance. Z głośników wybrzmiał klasyk gatunku disco polo – “Przez Twe Oczy Zielone” Akcentu. Uważamy jednak, że na 18 urodziny Sunrise bardziej odpowiednim utworem tego nurtu byłyby “Cztery Osiemnastki” Niecika. Jednak jak to ma zwykle miejsce podczas setów, kulminacyjnym momentem była końcówka, przy której panowie dali niezły popis. “Anywhere With You” było świetnym wyborem na finał występu. Panowie autentycznie cieszyli się z trwającej chwili i zabawy w składAlesso, David Guetta i Alok jeden po drugim? Tak, mamy to w Polsce. Zaczynając od Szweda. Bliski kolega SHMu, który miał duży wkład w dawne brzmienia progressive house, po kilku latach wrócił do Kołobrzegu. Tym razem w trochę odmienionej wersji. Pandemiczny czas pozwolił artyście na odpoczynek i rozwój swoich brzmień. W ciągu nieco ponad godziny Alessandro dał powód do zadowolenia starym fanom, jak i wielbicielom jego najnowszych produkcji. Nie brakowało też bardziej komercyjnych propozycji, jednak cała selekcja głównie opierała się na autorskich brzmieniach. Warto bardzo docenić zespół artysty odpowiedzialny za wizualną część wydarzenia. Był to pierwszy set, który w pełni wykorzystał potencjał sceny. Autorskie, świetnie wykonane animacje, ich dynamiczne wykorzystanie i odpowiednio opracowane światła. Całość przypomniała mi występ Swedish House Mafii na Open’erze, który pod tym względem był majstersztykiem. Pomimo jedynie godzinnego slotu, układ występu spowodował, że nie czuło się niedoboru bądź przesytu po troszkę ponad minutach zabawy. przerwy i wchodzi on. Oczekiwany od lat, zwłaszcza po rozpowszechnieniu się stylu Future Rave. David Guetta był tym, dla którego przyjechała większość publiki. Legenda tanecznej muzyki serwowała nie tylko produkcje stworzone wraz z MORTENem, choć to właśnie przeważały w pierwszej połowie seta. Im dalej w las, tym dalej wracaliśmy w liście hitów. Francuz bawił publikę mashupami zawierającymi utwory, które królowały ponad 10 lat temu, jak i ich nowymi wersjami. Jednak warstwa muzyczna to nie wszystko. Jego zespół wizualny postawił na zabawę światłem. Dynamicznie przechodzące, pod brzmienia aktualnie prezentowane. Do tego subtelne animacje i – oczywiście – dużo myślami Guetta był daleko od naszych ziem. Producent kilkukrotnie zwracał się do publiki w Kołobrzegu, jakoby byli na Untoldzie. Rumunia, Kołobrzeg, kto by to odróżniał…Odmiennego zdania był Alok. Z oddali jego selekcja brzmiała podobnie jak na Tomorrowlandzie, jednak wykazał się on znajomością polskiej sceny. Zagrał on bowiem przedpremierowo remiks Skytecha do “Zatańczysz ze mną” Tribbsa i Kubańczyka. Tego nikt nie mógł tylko głównaBlack Stage po raz kolejny pokazał klasę. Początek imprezy w kręgu zapewniło działanie duetu DUSS, który wcześnie rozkręcił publikę w Podczelu. Hannes Bieger ponownie pokazał klasę, której nie brakowało rok temu, podczas The Other Side of The Sun. Dubfire lubił szybko, a passę tą podtrzymał Reiner Zonneveld. Holender zaprezentował się – przynajmniej na początku – w zupełnie inny sposób, niż na Tomorrowlandzie, co na wielki plus. Jego live act był wyraźnie słyszalny nawet za bramami imprezy, przez co umilał nasz powrót do redakcyjnego Stage już kolejny raz zagrał pod patronatem Martina Solveiga. Francuz po raz 6. odwiedza Kołobrzeg, przy tym zabierając swój skład. Zabawę zaczął Loui PL, zaś drugim setem w białej scenerii było The 3 – projekt, na który składają się takie aliasy jak Bartes, Neevald i będący świeżo po debiucie na Tomorrowland Matthew Clarck. Trio pokazało klasę znaną z setów transmitowanych podczas pandemii. Jednak nie był to zwykły występ – nie dość, że potrwał on pół godziny dłużej w stosunku do pierwotnej czasotabelki, to na koniec panowie zaprezentowali pierwszy singiel, który zostanie wydany pod ich wspólnym aliasem. Brzmiało to naprawdę godnie!Boomerskie klimaty (przynajmniej przez chwilę) prezentował Shane Codd. Artysta, który znany jest głównie z radia pokazał swoje ciekawe oblicze, prezentując produkcje między innymi Swedish House Mafii czy Avicii’ego. Martin Solveig bazował na dobrze znanych mu klimatach house, wpasowując w to elementy techno. Nie zabrakło wielkich hitów, w tym “Intoxicated” czy “Never Going Home” Kungsa, w którym słychać głos grającego wtedy Francuza. White Stage zamykali KREAM, czyli swoisty fenomen wśród fanów klimatów deep house. Norweski duet pokazał godną selekcję, gdzie wplatali swoje najnowsze produkcje. Już czekamy na ich kolejny występ!Kłopoty, kłopoty w timetableW tym roku do składu Martin Solveig Presents miał dołączyć Bakermat, jednak z powodu choroby odpadł na ostatnią chwilę. Pamiętając fragmenty z ubiegłorocznego występu na FEST Festival, ta sytuacja mogła zasmucić fanów house. Jednak za niego udało się znaleźć zastępstwoweszli Hi Motive. Australijczycy, którzy mieli okazję stworzyć dwie produkcje z DJem Krisem, uratowali kryzysową sytuacje, o czym – co należy podkreślić – powiadomiła nas aplikacja mobilna. Inaczej było w przypadku hardowych reprezentantów w postaci duetu Audiotricz. Panowie zasiadali do końca w timetable dostępnym w aplikacji Sunrise. Jednak na insta stories Brennana Hearta dowiedzieliśmy się, że formacja nie wystąpi na Silver Stage. W zamian Toneshifterz i Code Black – pierwotnie mający zagrać godzinny set b2b – zagrali oddzielne, godzinne występy. O tym, niestety, nie dowiedzieliśmy się z komunikatów było otwarcie imprezy najmocniej grającym zawodnikiem. Regain swój slot otrzymał o 21:00. Naszym, nieodosobnionym zdaniem Pan Paweł powinien zamykać tę scenę. Wiemy, że w naszym kraju zwykło się traktować rodaków po macoszemu – ale skoro Sikdope’a dało się ustawić na closing act, to swobodnie da się tak zrobić i w wypadku innych rozpoznawalnych w głównej mierze za granicą polskich pokazali, że widzą swoje błędy i poczynili kilka usprawnień. Powiększenie danceflooru na White Stage czy naprawienie problemów z płatnościami, co pomogło w zmniejszeniu kolejek w strefie gastronomicznej – to na pewno zasługuje na pochwałę. Tak samo jak działania wizualne zespołów największych artystów na scenie Red. Dzięki temu gigantyczny ekran został wykorzystany w prawidłowy sposób. Nadal trzeba jednak popracować nad toaletami, a także nad komunikacją z uczestnikami. `Zabrakło tego głównie na Silver Stage. Nie była to drobna obsuwa (jak w piątek), a istotna zmiana na dla uczestników, którzy głównie przyszli z myślą o dobrej zabawie przy ulubionych niedziela nas czymś zaskoczy? Jeśli tak – to pozytywnie czy negatywnie? O tym damy wam znać w ostatniej części relacji z tegorocznej edycji Sunrise Podczela relacjonowali Julia Oziemczuk i Seweryn Zarembafoto: własne / Gromysz
Agaton Koziński - O tym, kto wygrywa wybory, decydują wyborcy o bardziej centrowych poglądach. Osoby o prawicowo-solidarnej identyfikacji są najliczniejszą grupą wśród nich - mówi prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego Co ustawia dzisiaj polską politykę?Wojna i drożyzna. O tej drugiej łatwiej mówić, bo wzrost cen odczuwa każdy Polak. W dodatku do tego zjawiska trudno się przyzwyczaić, bo one się potrafią zmieniać nawet z dnia na dzień. Wojciech Matusik / Polskapresse O inflacji chętnie mówi opozycja. Obóz władzy częściej o że akurat w sytuacji tych zjawisk nie chodzi o to, co kto mówi. Opozycja może mówić, że pewne sprawy trzeba było poprowadzić inaczej. Tego typu przekaz ma swoją siłę, nie można go łatwo zbyć - za rządów PO-PSL inflacja nie była żadnym problemem. Natomiast w sprawie wojny jest inaczej - tu przekonywania o wyższości rządzących nie da się podeprzeć podobną logiką - za rządów dzisiejszej opozycja wszak takiej wojny nie było. Inflacja jest dodatkowo wdzięcznym tematem dla opozycji, bo po stronie obozu władzy jest klasyczny schwarzcharakter w postaci Adama Glapińskiego. Prezes NBP nie wzbudza sympatii, jest nieporadny komunikacyjnie, poza tym jego zapowiedzi całkowicie rozminęły się z rzeczywistością. A obóz władzy nie za bardzo nawet ma, jak zareagować, musi tę sytuację brać na klatę. W zasadzie racjonalnym zachowaniem byłoby zastąpienie Glapińskiemu kimś innym, tym bardziej że była niedawno ku temu okazja. Ale okazało się, że lojalność Jarosława Kaczyńskiego wobec starego druha jest silniejsza. Jeden z ostatnich starych druhów, na których on jeszcze może widać, że prezes mu wierzy - nawet w sytuacji, gdy stał się on obciążeniem dla jego sań. Dlatego też Glapiński został prezesem NBP na drugą kadencję. Odpowiada mi Pan jak politolog. Teraz poproszę o odpowiedź socjologa. Na ile wojna na Ukrainie stała się na tyle wielkim tematem, że można nią wytłumaczyć każdy proces, choćby inflację? Jak patrzą na nią Polacy?Oczywiście, wszyscy rozumieją, że sytuacja jest nadzwyczajna - ale nie jest tak, że ona unieważnia wszystko inne. Przecież w Polsce nie mamy żadnej totalnej mobilizacji z powodu wojny. Nikt u nas nie rezygnuje z wakacji dlatego, że obok trwa konflikt. A skoro ta wojna jest z naszej perspektywy wojną ograniczoną, to trudno też wziąć całą krajową politykę w nawias. Na początku było dużo strachu i codzienne sprawdzanie sytuacji na froncie, lecz teraz został tylko ból i ogólny lęk, czy Ukraina ten ból wytrzyma. Dlatego nie ma powrotu do politycznej roli, jaką na początku miała ta wojna. Wtedy posłużyła choćby prezydentowi za pretekst do utrącenia „lex Czarnek”, co rząd i sejmowa większość musiała przełknąć. Donald Tusk od pewnego czasu jeździ po Polsce lokalnej. Teraz w podobną trasę wyruszył Kaczyński. Sygnał, że polityka wraca na tradycyjne tory? Koniec sytuacji nadzwyczajnej?Nawet jeśli uznamy, że to koniec pewnego etapu, to jednak nie da się powiedzieć, że sytuacja wróciła do punktu wyjścia. Widać, że w czasie wojny osłabła pozycja Konfederacji. Inaczej zaczęły się układać relacje z UE, czego sygnałem było zatwierdzenie KPO. Zmieniły się też stosunki między poszczególnymi krajami - dziś nagle ważniejszym partnerem Polski są Słowacja czy Czechy niż Węgry. Ciągle nie wiadomo, jakie stanowisko zajmują Francja i Niemcy. Natomiast w życiu codziennym dominować będzie temat cen. To, że benzyna kosztuje dziś niemal dwa razy więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu, w niektórych częściach kraju zacznie wymuszać zmiany w stylu życia. Kolejne miasta w kraju odwiedza Tusk. Myśli Pan, że ludzie słuchają tego, co ma do powiedzenia o obecnej sytuacji?Zawsze tego typu wyjazdy w polityce procentują - dlatego to dla Tuska lepsza sytuacja niż ta, gdyby nie jeździł, tylko skupiał się na tłitowaniu. Oddzielna sprawa, co on mówi na tych spotkaniach w Polsce. Bo na przykład to, co powiedział ostatnio w Wałbrzychu, raczej przekreślają szanse na wspólne listy opozycji, do formowania których nawołuje. Chodzi Panu o wypowiedź Tuska o tym, że aborcja w Polsce powinna być legalna do 12. tygodnia życia oraz że należy zalegalizować związki partnerski?Tak. Trudno mi uwierzyć, by z takimi postulatami udało mu się stworzyć wspólne listy z PSL. W 2011 r. Tusk się mógł PSL-em nie przejmować - bo zawsze mógł go wymienić na SLD lub Ruch Palikota - ale teraz sytuacja po jego stronie wygląda inaczej. Oddzielna sprawa, że w 2011 r. nikt nie wciągał tak wysoko na sztandary tematyki była wtedy postrzegana jako partia centro-prawicowa, miała silną kotwicę konserwatywną. Zresztą osoby o takiej wrażliwości to nadal istotna część elektoratu PO. Solidarne bądź liberalne nastawienie do gospodarki nie różnicuje ludzi tak bardzo i tak mocno. Natomiast konserwatywne podejście do kwestii obyczajowych ciągle ma przewagę wśród wyborców w Polsce. O aborcji do 12. tygodnia życia mówiła Platforma za czasów Borysa Budki. Gdy zastąpił go Tusk, ten temat zniknął. Powrócił dopiero teraz. Myśli Pan, że z jego strony to twarda deklaracja, czy raczej wypuszczanie balona próbnego, testowanie nastrojów społecznych? Być może Tusk w ten sposób chce przejąć wyborców Lewicy - ale to może się skończyć tym, że PiS po wyborach pozostanie u władzy. Bo nie sądzę, żeby ten pomysł dał możliwość PO podbierania wyborców PiS. Proszę zwrócić uwagę, że dziś sondażowe wyniki Platformy dopiero po zsumowaniu z Hołowni i Lewicy stają się porównywalne z rezultatem samej PO, gdy wygrywała ona wybory. A przecież nie zdobywała wtedy samodzielnej większości. To czemu Tusk wchodzi w tę światopoglądową niszę?Na pewno tego typu deklaracje działają mobilizująco na część elektoratu. Oni chcą głębokiej zmiany w tym obszarze i bardzo pragnęli usłyszeć tego typu zapowiedź. Oddzielna sprawa, że to jest forma rozgrywki w tej grupie wyborców, którzy w ogóle nie biorą pod uwagę głosowania na PiS. Natomiast o tym, kto wygrywa wybory, decydują wyborcy o bardziej centrowych poglądach. W tym miejscu widać główny problem Tuska. Na czym on polega?W najlepszych latach Platformy jej siłą było poparcie mężczyzn w średnim wieku ze średnim wykształceniem i średnimi dochodami, mieszkających w średniej wielkości miastach. Ale w opisie PO i Tuska ton nadają liberalne media. Dla tych mediów mężczyźni w średnim wieku ze średniej wielkości miast nadają się co najwyżej na szwarccharaktery. Dla nich najbardziej atrakcyjni są młodzi, wykształceni z największych miast. To doprowadziło do tego, że mężczyźni w średnim wieku ze średniej wielkości ośrodków zaczęli głosować na PiS. I to właśnie ta grupa sprawia, że ta partia utrzymuje się u władzy. Dlaczego PO - czy szerzej opozycja - nie formułuje żadnej oferty dla tych osób? PiS w 2015 r. wygrał wybory przejmując część wyborców Platformy. Czemu teraz opozycja nie próbuje ich odzyskać, tylko skupia się na przeciąganiu liny między sobą?Trochę próbuje tego Hołownia - tylko on swój przekaz kieruje raczej do dzieci tych mężczyzn w średnim wieku sprzed dekady. Bo dziś najszybciej rosnącą grupą społeczną o nieoczywistej specyfice są młodzi ludzie z wyższym wykształceniem z mniejszych gmin. Oni mają coraz więcej do powiedzenia w życiu publicznym. Dawniej w gminie wiejskiej wyższe wykształcenie miało zaledwie kilka osób: lekarz, nauczyciel, urzędnik, ksiądz. Teraz to już wygląda inaczej, dyplom uczelni posiadają też osoby bez społecznego wyróżnienia - nie tylko właściciele lokalnych biznesów, lecz merytorycznie pracownicy tych biznesów czy kierownicy niższego szczebla. Dziś 20 proc. mieszkańców wsi ma wyższe wykształcenie, a ponad połowa - da się tych osób wepchnąć w stereotyp mówiący, że to oni są solą tej ziemi broniącą ją przed złem przychodzącym z wielkich miast - retoryka, po którą sięga PiS, do nich nie trafia. Ale nie przekonują ich też pouczenia polityków z dużych ośrodków, chcących ich „cywilizować” i „oświecać” - bo oni wcale tego nie potrzebują, przecież media społecznościowe wszędzie są takie same. Generalnie różnice między małymi i dużymi ośrodkami są mniejsze niż się uważa - a już na pewne mniejsze niż w wyobrażeniach mieszkańców metropolii. Ale przecież utrzymuje się przekonanie o tym, że to dwa różne światy. Bańka medialna?Nie. O ile różnic jest coraz mniej, to cały czas utrzymuje się napięcie między tymi dwoma światami, wynikające z poczucia wyższości. Gdyby dziś odtworzyć rozmowę z „Wesela” między Czepcem i Dziennikarzem, to wyglądałaby ona zupełnie inaczej. U Wyspiańskiego Dziennikarz był przekonany o swojej wyższości, ale miał do tego podstawy: lepsze wykształcenie, wyższe zarobki i rozeznanie w świecie. Dziś te różnice są dużo mniejsze, a czasem zgoła żadne. Lecz dalej między nimi będzie utrzymywało się napięcie, obaj mieliby problemy z adekwatnym usytuowaniem się w społeczeństwie - czy ich równość jest oczywista, czy może da się ją podważyć lub trzeba uzasadniać. Najlepiej to widać po PSL-u. Ta partia radykalnie się zmienia, po jej posłach już w ogóle nie widać tego typowego dla nich kilka lat temu ludowego sznytu - a mimo to PSL cały czas ma problem, by przekonać do siebie mieszkańców większych ośrodków. Ale PSL mógłby próbować pozyskać dawnych wyborców PO ze średnich miast. Dlaczego mu się nie udaje? Dlaczego opozycja nawet nie składa im propozycji?Składa i ostatnio trochę poparcia tam zyskała. To jest jeszcze daleko od dominacji i efektu kuli śnieżnej. Nie jest to takie łatwe odzyskać jej tych wyborców. Najpierw trzeba zdobyć wiarygodność w ich oczach. Żeby to osiągnąć, trzeba między nimi być. Tylko że zrozumienie tych ludzi skutecznie blokuje warszawska bańka medialno-doradcza połączona z mediami społecznościowymi - bo ten światek ma swoje mylne wyobrażenia na temat mieszkańców mniejszych ośrodków. Czyli Tusk miał rację wyjeżdżając w tak - zobaczymy tylko, czy przełoży się to na praktykę. Bo krótki wyjazd jednego polityka to za mało, by zrozumieć te różnice. Podam przykład. Niedawno IBRiS zrobił sondaż, w którym pytał Polaków o to, czy opozycja powinna startować z jednej listy. Uderzające były różnice w odpowiedziach, gdy się na nie spojrzało przez pryzmat źródeł informacji. Wśród osób, które przede wszystkim czytały tygodniki, aż 70 proc. twierdziło, że opozycja powinna iść do wyborów razem. Natomiast dla 70 proc. z tych, którzy wiedzę czerpali głównie z mediów społecznościowych, nie powinno być jednej listy opozycji. Kolejne potwierdzenie tezy, mówiącej, że media społecznościowe mocno Trudno oczekiwać, by uczestnicy niekończących się łajno-burz w mediach społecznościowych, byli w stanie wyjść ze swoich baniek i działać na rzecz zmniejszenia istniejących napięć. „Łajno-burza” - ładne określenie. Dużo lepsze niż często używany jego odpowiednik z taki autorski pomysł. A reakcje wielu osób angażujących się w kolejne tego typu konflikty tylko potwierdzają prawdziwość powiedzenia: odprysk łajna w oku nie wyostrza wzroku. Nie tylko Tusk jeździ po Polsce, ruszył w trasę także Kaczyński. Co on tam usłyszy?Na pewno nie będą to tylko oklaski. Usłyszy też sporo żalów i ataków. Musi być na nie przygotowany. Teraz to Kaczyńskiego Polacy będą pytać: „Jak żyć panie premierze?”?Można się tego spodziewać. Pytanie, jakiej odpowiedzi Kaczyński będzie udzielać. Bo PiS przyzwyczaił się do dobrostanu, jaki się utrzymywał przez wiele lat ich rządów. Politycy tej partii są przekonani, że to oni zapewniają ludziom szczęście, są Świętymi Mikołajami rozdającymi prezenty. Przy inflacji grubo powyżej 10 proc. prezenty cieszą trochę PiS musi się w tej sytuacji ogarnąć i zająć się rozwiązywaniem realnych problemów. Pytanie tylko, czy politycy tej partii chcą się z tym zmierzyć. Proszę zwrócić uwagę, że ostatnia konwencja PiS miała miejsce w Markach. Gdy Kaczyński wyjechał w teren, to pierwsze spotkanie miał w Sochaczewie. Zobaczymy, czy trend się potwierdzi - ale wybór tych dwóch miast sugeruje, że PiS-owi nie za bardzo chce się wyjeżdżać daleko poza Warszawę. PiS umiał słuchać ludzi. Stracił tę umiejętność? Stał się typową partią władzy, która woli zwolnić naczelniczkę poczty zamiast wysłuchać jej uwag?Przekonamy się o tym w tym roku, który został do wyborów. Ale już teraz widać, że upojenie władzą po stronie partii rządzącej jest dziś dalej posunięte niż dawniej. Wiadomo, że władza zawsze upaja - nawet Platforma, która nie rządzi już siedem lat, nie do końca zdążyła wytrzeźwieć. Jak Pan ocenia stopień upojenia PiS-u? Są w stanie stanąć na nogi przed wyborami czy tak im szumi w głowie, że nawet nie zauważą ich terminu?Od dwóch lat, od nieszczęsnych wyborów kopertowych PiS zajmuje się głównie sobą. To trwa na tyle długo, że dziś trudno przewidzieć, czy zdołają odzyskać równowagę na czas. Jednak widać, że wojna zatrzymała procesy odśrodkowe w PiS-ie, obóz władzy znów się skonsolidował. Trwała zmiana czy efekt tylko na chwilę?Nie można wykluczyć, że zmiana jest trwała - choć w przeszłości mieliśmy już kilka takich niedotrzymanych zawieszeń broni. Trudno mi sobie wyobrazić, by nagle znikło napięcie między Ziobrą i Morawieckim. Choćby te wszystkie podchody wokół KPO i komentarze polityków Solidarnej Polski do tego planu jasno pokazują, że oni nie zamierzają zmieniać swojego zdania. Na to nakłada się to wszystko, co robi Jacek Kurski w TVP z jawnie agresywnym przekazywaniem wiadomości, choćby na słynnych paskach. PiS był już w podobnej sytuacji w poprzedniej kadencji - ale przed wyborami w 2019 r. jednak zdołał się pozbierać. Są w stanie powtórzyć ten scenariusz teraz?Wtedy jednak był na fali i niektórych tematów - np. aborcji - unikał jak ognia. Wiele jego przewag już nie wróci. W 2015 r. w mniejszych miejscowościach czy na wsiach można było zobaczyć na płotach jedynie plakaty kandydatów PiS. W 2019 r. już nie. Owszem, tych z PiS było dużo - ale obok uśmiechały się twarze konkurentów. Pod tym względem wyścig się wyrównał. Naturalne atuty PiS-u tracą swoją moc? Tej partii wystarczy odzyskać równowagę, czy potrzebuje głębszej zmiany, musi przynajmniej częściowo wymyślić się na nowo?Główny problem PiS-u związany jest z Jarosławem Kaczyńskim. Przykładowo - tajemnicą poliszynela jest, że on nie cierpi Andrzeja Dudy i robi wszystko, by mu to pokazać. Możliwe, że najbardziej go denerwuje fakt, że nie za bardzo może mu coś zrobić. Lecz generalnie prezydent mógłby być atutem PiS-u. Jednak w sprawie reformy sądownictwa jest traktowany jako ciało obce. Widać też, jak Kaczyński bardzo pilnuje, żeby Morawiecki za bardzo mu nie wyrósł i z tego powodu regularnie go przystrzyga i poniewiera. To wszystko sprawia, że właściwie cały obóz władzy zamienił się w teatr jednego widza. Wszyscy zachowują się tak, żeby przypodobać się Kaczyńskiemu, nikt i nic więcej się nie liczy. I ten mechanizm w dużej mierze ustawia polską politykę. Bardzo naturalny mechanizm - Kaczyński. Proponowane przez niego rozwiązania dają PiS-owi zwycięstwa od 2015 r., więc cała partia orientuje się przede wszystkim na że właściwie wszystkie jego decyzje w ostatnich dwóch latach były nietrafione. Piątka dla zwierząt, wybory kopertowe, zaostrzenie ustawy aborcyjnej, Polski Ład, wyrzucenie Gowina z rządu, co wiązało się z utratą większości - każda z tych spraw okazała się całkowitą porażką. Teraz stawia Pan tezę, że Kaczyński stracił polityczne wyczucie?Nigdy nie byłem przekonany o jego geniuszu - choć jest niewątpliwie wybitnym intrygantem. Kaczyński niejednokrotnie popełniał błędy, ale te wpadki nie okazywały się tak brzemienne w skutkach jak mogły być, bo efekty były łagodzone przez słabości konkurentów. Na pewno ustawił PiS na scenie na bardzo wygodnym miejscu - osoby o prawicowo-solidarnej identyfikacji są najliczniejszą grupą wśród wyborców. Ogólnokrajowej opozycji ciągle nie wychodzi takie zorganizowanie się, by skutecznie przeciwstawić się PiS-owi. Choć przecież większość burmistrzów miast powiatowych bez większego problemu poradziła sobie z nominatami Kaczyńskiego. To ich powinni posłuchać liderzy opozycji, nie zaś wielkomiejskich mądrali.
W małej społeczności na południu Pakistanu, wieśniacy nie chcą się już witać się z Hazarem Kanem Silrem. W ubiegłym miesiącu, pięciu członków rodziny tego siedemdziesięciolatka zaraziło się wirusem HIV. Hazar żyje we wsi, w której ludzie mieszkają w lepiankach, łajno krowie służy za opał, a rzeczy przewozi się na osłach. Wszyscy panicznie boją się zarazić. - Nikt nas już nie odwiedza, nikt nie chce podać ręki. We wsi liczącej około mieszkańców, 21 ( w tym 17 dzieci) jest od niedawna zarażonych wirusem HIV. Wielu jest analfabetami i ich wiedza na temat choroby jest znikoma. Większość nawet nie rozumie w jaki sposób się zaraziła. Problemy we wsi starego Hazara są wierzchołkiem góry lodowej tamtego regionu. W mieście Ratodero, do którego należą tereny wsi, 681 osób (w tym 537 dzieci) miało w ostatnich dwóch miesiącach pozytywny wynik testu na obecność wirusa HIV. Za wybuch epidemii w Pakistanie, szóstym co do liczebności mieszkańców kraju świata (200 mln), specjaliści winią lekarzy, którzy nie korzystają z jednorazowych igieł i strzykawek. Chociaż władze oficjalnie nie potwierdziły przyczyn wybuchu epidemii, asystent pakistańskiego ministra ds. zdrowia Zafar Mirza przyznał, że w kraju istnieje niebezpieczna praktyka „przepakowywania i odsprzedawania strzykawek”. Strach przed epidemią pojawił się w kwietniu, gdy doktor Imran Arbani, prowadzący prywatną praktykę w Ratodero, zauważył wzrost liczby zakażonych. Powiadomił wtedy lokalne media i od tamtego czasu przebadano już ponad 14 000 osób. Gdy wzrasta zachorowalność, służba zdrowia mierzy się z naciskami ze strony różnych czynników. - Szpitale są przepełnione. To co widziałem było wstrząsające, mówi Mirza. Niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą HIV jest znane w Pakistanie, gdzie około 150 000 osób żyje z wirusem. Obecna epidemia jest o tyle niezwykła, że dotyczy dużej liczby dzieci. Przed kryzysem, w całym kraju nosicielami wirusa HIV było `zaledwie` nieletnich. Tego typu dane pozwoliły badaczom ustalić przyczyny wybuchu epidemii. HIV można było zarazić się poprzez transfuzję krwi, seks bez zabezpieczeń i w wyniku iniekcji. Wzrost liczby zarażonych dzieci jest sygnałem, że winowajcą są najprawdopodobniej właśnie iniekcje.
nikt nie odwiedza tego kraju